piątek, 14 grudnia 2012

Pierniki Aganiok

Po raz pierwszy się z nimi zmierzyłam w tym roku. Zmierzyłam - bo jak tu nie podejść z "lekką dozą nieśmiałości" do ciasta, które leży miesiąc w lodówce? Na szczęście okazało się że to idealne wręcz ciasto na pierniki i już pozostanie w moim zestawie świątecznym na wieki wieków. Amen ;)

Cytuję cały przepis za twórczynią - Aganiok (dziękuję!!!), ale widziałam go na wielu blogach.
Troszkę zmieniłam zawartość "wkładu bakaliowego" bo nie przepadam za skórką pomarańczową ;))
(Moje zmiany w nawiasach)

Pierniczki AGANIOK
ilość porcji: duuuużo!

Ciasto przygotwujemy pod koniec października!!! (moje leżało od 2 listopada)
____________

500 g miodu naturalnego
2 niepełne szklanki cukru
250 g masła lub margaryny
1 kg + 1 szkl mąki pszennej
3 jaja (niezbyt duże)
3 łyżeczki sody oczyszczonej
125 ml mleka
1 czubata łyżka ciemnego kakao

BAKALIE (przykładowy zestaw)
100 g orzechów laskowych
100 g migdałów
100 g rodzynek
50 g skórki pomarańczowej


(u mnie po pół szklanki orzechów włoskich i migdałów, rodzynek i pokrojonych suszonych śliwek)

PRZYPRAWY (przykładowy zestaw)
2 łyżeczki mielonego cynamonu
2 łyżeczki mielonego imbiru
1/2 łyżeczki mielonego czarnego pieprzu
1/2 łyżeczki mielonych goździków
1/2 łyżeczki mielonego kardamonu
szczypta soli
(dałam gotową przyprawę do piernika prymat, ale "podrasowałam" ją jeszcze cynamonem, imbirem i pieprzem ;))
DO SMAROWANIA: 1 jajo +3 łyżki mleka
____________


Ciasto najlepiej przygotować w melakserze (do mojego wchodzi pół porcji ciasta), ponieważ mieszane są bardzo gorące składniki. Można również mieszać ręcznie, jednak wymaga to sporej siły, więc najlepiej poprosić o pomoc mężczyznę :-).
(faktycznie klei się mocno, ale póki jest ciepłe, da się wymieszać łyżką, mój mikser na 100% by się spalił ;)
Rodzynki moczę i siekam razem z pozostałymi bakaliami.
Mąkę przesiewam.
Miód, cukier i tłuszcz wkładam do garnka, powoli podgrzewam stale mieszając, aż wszystkie składniki się połączą, odstawiam z gazu i dodaję bakalie oraz przyprawy.
Do miski (lub melaksera) wrzucam część przesianej mąki, jaja, sól, sodę rozpuszczoną w zimnym mleku, kakao, mieszam. Po chwili dodaję gorącą masę z tłuszczu i miodu, ponownie mieszam. Na końcu jak masa jest już jednolita dodaję pozostałą mąkę i znowu mieszam.
Ciasto przekładam do naczynia, owijam folią spożywczą, którą należy delikatnie ponakłuwać, aby ciasto oddychało, ale nie wyschło. Odstawiam na kilka tygodni w chłodne miejsce (spiżarnia, ew. lodówka) aby dojrzewało. Ciasto kiedy odpoczywa powinno zmienić konsystencję z lepkiej i luźnej, na zwięzłą i twardawą.
Po ok. 6 tygodniach można przystąpić do pieczenia pierniczków.
Zimne ciasto jest twarde, dlatego przed pieczeniem ogrzewam je przez pewien czas w temperaturze pokojowej. Jeśli jednak ciasto np. kruszy się i trudno wyrabia (wilgotność ciasta zależy m.in. od rodzaju użytej mąki), podczas wyrabiania zwilżam dłonie wodą i wtedy ciasto znowu nabiera elastyczności.
Ciasto wałkuję, lekko podsypując mąką, na ok. 0,5 cm i wykrawać pierniczki. Pierniczki tuż przed włożeniem do piekarnika smaruję jajkiem rozmąconym z mlekiem.
Piekę pierniki w 160-170 stopniach przez 9 - 11 minut, w zależności od ich wielkości (zależy również od  piekarnika). Kiedy wyjmuję gotowe pierniczki z piekarnika, ich brzeg powinien być już twardy, a środek pozostawać jeszcze miękki, wtedy powinny zachować miękkość po ostygnięciu. Gdy jednak są zbyt twarde, to do puszki z piernikami wkładam na kilka dni cząstki jabłek i kilkakrotnie mieszam.
 Efekt - super. Moje były miękkie od razu, minął tydzień od kiedy trzymam je w puszkach i nic nie tracą na smaku. W przyszłym roku upiekę je jeszcze później :))

wtorek, 11 grudnia 2012

Cynamonowo-miodowe ciasto grudniowe :)

Nie spodziewałam się po tym cieście AŻ TYLE. Nie spodziewałam się że będzie tak miękkie tak pachnące i PYSZNE! Ciasta miodowe kojarzą mi się raczej z dość ścisłą formą - bardziej chrupką, może zwięzłą a tu - puszek po prostu. I do tego pyszny mleczny krem :)
Koniecznie spróbujcie. Świetnie będzie pasowało na świąteczny stół.
Przepis ze starego "Poradnika domowego" z moją niewielką  zmianą.




Ciasto:
2 szkl. mąki tortowej
szklanka cukru
szklanka mleka
jajo
1/2 szkl. oleju
2 łyżki miodu
2 łyżeczki sody
2 łyżeczki cynamonu

Wszystkie składniki ciasta zmiksować, włożyć do średniej wielkości blaszki (w oryginalnym przepisie jest tortownica, ja upiekłam w długiej keksówce) wyłożonej papierem. Piec ok. 50 minut (przepis oryginalny - mój elektryczny piekarnik poradził sobie w  czasie o 10 minut krótszym ;) Odstawiamy ciasto do ostygnięcia (w blaszce) i gotujemy krem.

Krem:
2 szkl. mleka
1/2 szkl. mąki pszennej
1/2 szkl. cukru
żółtko
1 opakowanie cukru waniliowego

Szklankę mleka przeznaczonego na  krem zagotować z cukrem, drugą szklankę mleka wymieszać z żółtkiem, cukrem waniliowym i mąką, wlać do wrzącego mleka. Zagotować cały czas mieszając.

Wystudzone ciasto kroimy na pół (wersja z tortownicą/ małą blaszką) lub 3 - 4 części (wersja z keksówką). Smarujemy gorącym kremem i lekko dociskamy. Jeśli ciasto było pieczone w wąskiej formie polecam smarować je w foremce i tam pozostawić aż do zupełnego zastudzenia się kremu.

Na koniec można ciasto polać lukrem/ posypać cukrem pudrem/ oblać czekoladą. Ale i bez tego jest pyszne.

SMACZNEGO!!!






piątek, 23 listopada 2012

Serowe krążki

Przepis z gazety, nie mam pewności jakiej, ale to chyba była Claudia, jakiś archiwalny numer z dodatkiem o plackach i placuszkach ;)
Robiłam je już kilka razy i za każdym razem znikały w ekspresowym tempie w czeluściach gardeł moich najbliższych ;))

Szybko i smacznie - niestety nie "małokalorycznie" ;)

Składniki:
 
0,5 kg tłustego białego sera
4 jajka
2 czubate łyżki cukru
cukier waniliowy
po kilka łyżek mąki pszennej i ziemniaczanej (ok 2-3 w zależności od konsystencji ciasta)
sól (szczypta do ubijanych białek)
tłuszcz do smarowania formy

I to by było tyle jeśli chodzi o przepis gazetowy. W zestawie składników jest jeszcze 0,5 szkl. mleka ale po dodaniu go miałam za pierwszym razem spore problemy z gęstością ciasta.
W przepisie było również o tym, by osobno ubić białka i dodać je do ciasta na końcu... ale ostatnio o tym zapomniałam i różnica była znikoma. Więc - wszystko zależy od tego ile macie czasu :)
Moje placuszki robiły się ekspresowo w ten sposób:
Do miski wrzucamy ser, do sera wbijamy jajka, dodajemy cukier i miksujemy całość blenderem. Kiedy masa nabierze gładkości, dodajemy mąkę. Smażymy na gorącym tłuszczu niewielkie placuszki.
Podajemy z kwaśną śmietaną, cukrem pudrem albo musem owocowym :)



Jabłecznik mojej Mamy


Jabłecznik Mamy to takie Ciasto, którego kiedyś miałam dość, bo pojawiało się na wszelkich uroczystościach i jeszcze w tzw "międzyczasie". 
Ciasto, które teraz uwielbiam i które bardzo kojarzy mi się z domem.
To moje pierwsze ciasto, które upiekłam będąc nastolatką - Mama twierdziła, że nie da się go schrzanić, bo to przecież tylko zwykłe kruche ciasto... ale dla mnie nie ma rzeczy niemożliwych ;))) 
Od kiedy umiem, często do niego wracam. Chcecie wiedzieć dlaczego? Spróbujcie :)



Składniki:

CIASTO
4 szkl. mąki
1 niepełna szklanka cukru pudru
1 margaryna (25 dkg)
1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
3 żółtka
1/4 szkl kwaśnej śmietany
-----------------------------
1,5 - 2 kg jabłek (najlepiej szarej renety)
1 cukier waniliowy (albo cukier z prawdziwą wanilią)
cynamon do smaku
-------------------------
1 roztrzepane białko
bułka tarta

Jabłka obieramy, trzemy na tarce, na dużych oczkach, mieszamy z cukrem waniliowym i cynamonem, odstawiamy.
Na stolnicę przesiewamy mąkę z proszkiem do pieczenia i cukrem pudrem (bez dwóch łyżek). 
Do szklanki ze śmietaną wbijamy żółtka, wsypujemy resztę cukru pudru i ucieramy na gładką masę.
Margarynę dokładamy do mąki i siekamy na stolnicy, polewając śmietaną z żółtkami aż zrobią nam się grudki ciasta. Szybko wyrabiamy.
Można wrzucić na pół godziny do lodówki.
Ciasto kroimy na dwie części większą część rozwałkowujemy i wyklejamy nią blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia.Ciasto w blaszce nakłuwamy widelcem, smarujemy białkiem i posypujemy tartą bułką.
Jabłka odciskamy porządnie i przekładamy do blaszki. Przykrywamy drugą częścią ciasta, nakłuwamy w kilku miejscach.Pieczemy 45-60 minut (w zależności od tego ile jabłek dodałyśmy im więcej tym dłużej) w piekarniku nagrzanym do 185 stopni (bez termoobiegu). Ciepłe ciasto posypujemy cukrem pudrem, studzimy w blaszce.
 

Smacznego!! :)

poniedziałek, 12 listopada 2012

Kremowa zupa z cukinii i świeżych ogórków

znalazłam ją przypadkiem na blogu "Moje pasje" dziękuję!. Pokazała się w nowych postach i... musiałam spróbować - lubię smak cukinii, a połączenie jej z ogórkiem wydało mi się bardzo ciekawym pomysłem. Wyszło... przepysznie. Moje dziecko wyławiało ptysiowy groszek i zajadało się "mleczkiem" :))

Spróbujcie koniecznie!



Składniki:  za autorką bloga:
2 długie ogórki zielone
1 cukinia
1 średnia cebula
200 ml śmietany 12%
100g serka topionego
20g mąki pszennej
500 ml bulionu drobiowego
sól, pieprz
koperek (nie dawałam)
szczypiorek 
Moje dodatki:
dwie łyżki masła
15 dag wędzonego boczku

groszek ptysiowy - gotowy - np z Lidla :)

 Zrobiłam tą zupkę odrobinę inaczej:
Ogórki, cebulę i cukinię obrałam, pokroiłam w kostkę. Cukinię i cebulkę osobno lekko podsmażyłam na masełku, następnie wrzuciłam do bulionu, dodałam ogórki i gotowałam do miękkości ok 10 minut. Mąkę wymieszałam ze śmietaną i wlałam do zupy, dodałam pokrojony topiony serek. Zmiksowałam wszystko na gładki krem. Doprawiłam solą i pieprzem. Boczek pokroiłam w kostkę i podsmażyłam na suchej patelni.Rozlałam zupę do talerzy, dodałam groszek ptysiowy, boczek i posypałam szczypiorem.
Smacznego :)

piątek, 9 listopada 2012

Surówka z selera z orzechami

To warzywo jest zwykle niedoceniane w mojej kuchni. Zazwyczaj wrzucane jako "zestaw zupny" do zup i bulionów, jeszcze nie doczekało się solowego występu. Aż do teraz.
I w tej wersji podbiło nasze podniebienia. Może zasmakuje jeszcze komuś?
Przepis z zeszytu ;) 



Surówka z selera z orzechami i jabłkiem
1 duży seler korzeniowy (tak 40-50 dag)
1 duże winne jabłko
garść orzechów włoskich
pół pęczka natki pietruszki
sok z połowy cytryny
majonez (pół słoiczka Dekoracyjnego z Winiar)
sól, pieprz
-------------------------

Selera i jabłko obieramy. Selera ścieramy na drobnych oczkach tarki i polewamy sokiem cytrynowym, żeby nie ściemniał, jabłko ścieramy na dużych oczkach, dodajemy do selera. Kroimy drobno natkę i orzechy, mieszamy z resztą składników, dodajemy majonez, doprawiamy do smaku solą i pieprzem. 

Smacznego :)


poniedziałek, 29 października 2012

Ptysie

Przy przeglądaniu blogów mignęły mi gdzieś eklerki. Przypomniałam sobie ich smak. Mignęły ptysie z bitą śmietaną... I nagle zaczęło mnie ssać coś gdzieś w środku nawołując chce mi się ptyyyysiaaa!!!

 
Poszukałam, poszperałam wśród książek z mojej kuchennej biblioteki - i znalazłam. W "Nowej Kuchni Śląskiej" pod redakcją Otylii Słomczyńskiej i Stanisławy Sochackiej. No "nowa" to ona jest tylko z nazwy (r. wydania 1988), ale ważne, że przepis jest ok :)

Tak więc cytuję, (w nawiasach dodając uwagi):

Składniki:

12,5 dag mąki
12,5 dag masła
1 łyżka cukru
3 jajka
1/4 l wody
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżeczka cukru waniliowego

Zagotować wodę z masłem, mieszając wsypać mąkę i mieszać dalej tak długo, aż masa będzie odstawała od garnka. Po ostygnięciu, mieszając wbijać stopniowo jajka i dodawać cukier, cukier waniliowy i proszek do pieczenia. Następnie kłaść łyżeczką małe kulki na blachę wysypaną mąką (ja piekłam na papierze do pieczenia) i piec na kolor żółty w niezbyt gorącym piekarniku. (Czyli jakieś pół godziny w 190 stopniach). Z podanych ilości otrzymuje się ok 30 ciastek (małych, lub ok 20 takich jak na zdjęciu ;) . Ptysie można podawać na gorąco  z sosem szodonowym (póki co nie wiem z czego robi się ten sos, ale się dowiem ;). Można też poprzecinać (to ważne - przecinać jeszcze gorące!!)  i wystudzone napełnić bitą śmietaną lub kremem waniliowym.(Moje ptysie były z błyskawicznym kremem do karpatki z Delecty)


wtorek, 23 października 2012

Zapiekanka z mielonym mięsem

Czasem trzeba wymyślić obiad z tego, co jest w lodówce. Czasem nie ma czasu, żeby stać długo nad garnkami i pichcić, pichcić, pichcić... A więc - prosto, szybko i kryzysowo :D

Zapiekanki są jak znalazł :)
 
Na tą użyłam:

250 g makaronu świderki
200 g sera
250 g mielonego mięsa
2 marchewki
sporego pora
2 łyżki oleju
przyprawy - sól, pieprz, papryka,
kilka gałązek świeżego oregano
----------------------------------------
Makaron ugotować w osolonej wodzie z odrobiną oleju na półtwardo. Mięso podsmażyć na oleju z przyprawami, dodać marchewkę i pora. Dusić pod przykryciem aż marchewka będzie prawie miękka.Ścieramy ser na tarce. Smarujemy żaroodporne naczynie olejem, nakładamy warstwę makaronu, posypujemy serem, na to mięsko z warzywami, ser, makaron i znowu ser.
A potem - do piekarnika rozgrzanego do 190 stopni Celsjusza na 20 minut i - jemy.. :)




Smacznego!

Gulasz z suszonymi śliwkami

Przepis znalazłam już dawno w gazecie. Świat kobiety chyba. Przez jakiś czas mieli tam akcję przepisy na obiady na każdy dzień miesiąca. Pomyślałam, ze to niezłe połączenie - takie... inne. Ale byłam też bardzo zadowolona z efektu po wypróbowaniu. Mężon chyba nawet bardziej, bo recepturę wykorzystywałam już kilkukrotnie - więc wrzucam :)


Składniki:
20 dag suszonych śliwek, 
50 dag wieprzowiny (np. szynki), 
łyżka mąki, 
30 dag cebuli, 
olej, 
2 łyżki masła, 
przyprawy (gałka muszkatołowa, sól. pieprz, papryka)

Śliwki zal na noc szklanką wody. Mięso opłukać, osuszyć, pokroić na małe kawałki, oprószyć solą, pieprzem, papryką i mąką. Cebule obrać, pokroić w półplasterki. W rondlu rozgrz olej, wrzuc mięso, zrumienić. Dodać masło, pokrojoną cebulę i chwilę smażyć razem, mieszając. Zmniejszyć ogień i dusić ok. 10 min. Włożyć śliwki wraz z zalewą, wymieszać i dusić jeszcze 15 min. pod koniec przyprawić gałką muszkatołową, solą, pieprzem, papryką.

Ja podałam z kaszą gryczaną i surówką z kapusty pekińskiej, ale gulasz jest też przepyszny z kluskami śląskimi :)

Smacznego!

środa, 17 października 2012

Domowy twarożek z maślanki

Nooo, tego jeszcze nie było - pokręcił nosem mój mąż, kiedy zobaczył mnie stojącą z czymś dziwnym nad garnkiem i wyciskającą "nie wiadomo co" przez tetrę.
No nie było, ale skoro mówią że SIĘ DA - to dlaczego miało by mi się nie udać?
I tak właśnie "popełniłam" swój pierwszy twarożek z maślanki.

Serka by nie było gdyby nie mistrzyni, która wypróbowała z pozytywnym skutkiem wiele przepisów na serki na blogu Moje Małe Czarowanie. Dziękuję Dorotko! :)

Składników nie potrzebujemy wiele - na około 200 g twarogu - 1 litr maślanki. A i przepis nie jest zbyt skomplikowany - maślankę podgrzewamy powoli w garnku aż do momentu, w którym zacznie się rozwarstwiać. Na blogu podane jest, ze będzie to temperatura około 70 stopni Celsjusza. Nie wiem, nie mam termometru kuchennego ;) Najważniejsze, żeby nie dopuścić mikstury do wrzenia.  

Wyłączamy kuchenkę, przykrywamy coś, co jeszcze nie jest serem, a już nie jest maślanką - pokrywką i czekamy aż zupełnie ostygnie. Następnie przelewamy zawartość garnka przez sitko przykryte gazą/tetrą/lnianym ręcznikiem. I - zostawiamy aż serwatka całkiem odcieknie na jakieś 10-12 godzin.Im dłużej serek będzie odciekał tym będzie twardszy.

Jak już odczekamy swoje - voila - serek gotowy. Pyszny, kremowy, delikatny.

Podobno można na nim upiec nawet sernik :) U nas zniknął do kanapek. Szybko zniknął.

Smacznego :)


wtorek, 16 października 2012

Chleb pszenno-razowy na drożdżach.

Zimno. Brzydko. Nanicniemaczasu. Więc zakwas urlopuje się w lodówce, a ja popędzam do pracy drożdże. 
Ten chleb wyszedł tak pyszny, że jak go nie zapiszę i zapomnę... to nie ręczę za siebie ;)
A przy okazji - dzisiaj jest światowy dzień chleba :))

TUTAJ dostałam inspirację od wujka google. Ale mąki nie miałam takiej jak w przepisie, więc "poszłam na żywioł" ;)

2 szklanki mąki pszennej typ 650
1 szklanka mąki pszennej razowej
20 g świeżych drożdży
¼ szklanki ciepłego mleka
szczypta cukru
3/4 szklanki ciepłej wody
2 łyżki oliwy z oliwek
1 łyżka miodu
2 czubate łyżeczki soli

Drożdże kruszymy do miseczki z ciepłym mlekiem, karmimy szczyptą cukru, żeby chciało im się ruszyć. Mąki przesiewamy do miski, wlewamy bąbelkujący zaczyn,mieszamy, wlewamy wodę, oliwę, dodajemy sól i miód i zagniatamy aż ciasto zrobi się gładkie i elastyczne. Ja troszkę je podsypałam jeszcze mąką
Odstawiamy chlebek w przykrytej misce na godzinę- półtora do wyrośnięcia (zależy jak ciepło jest w domu), po czym odgazowujemy ciasto i przekładamy do keksówki wyłożonej papierem do pieczenia. Po ponownym wyrośnięciu (kolejne 1-1,1/2 godziny) wkładamy blachę do nagrzanego do 180 stopni piekarnika i pieczemy około 45 minut. 

Smacznego!


piątek, 12 października 2012

Bułeczki razowe ze słonecznikiem

Przepis znalazłam w Pracowni Wypieków, u Liski.
Jest prosty i szybki, mimo że to drożdżowe ciasto. Ale przede wszystkim bułki są pyszne, miękkie w środku i z chrupiącą skórką  :)
Zapisuję, żeby nie zgubić i zachęcam - skuście się!! :)

Cytuję w całości za Liską, moje komentarze na niebiesko.

(na około 6 bułek)
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Składniki:
1 szklanka mąki pszennej
1 szklanka mąki pszennej razowej
3/4 szklanki wody
10 g świeżych drożdży (lub łyżeczka suszonych instant)
1 łyżeczka soli
2 łyżki oliwy lub oleju
2-3 łyżki pestek słonecznika

Mąkę wymieszać z solą. Drożdże rozkruszyć do miseczki, wlać do nich łyżkę wody i dodać do mąki, następnie stopniowo wlewając oliwę i wodę zagnieść ciasto. Powinno się delikatnie kleić do rąk.
Dodać 2 łyżki pestek słonecznika, wgnieść je w ciasto. Przełożyć do miski, delikatnie posmarować wierzch oliwą i zostawić na 30-40 minut do wyrastania.

Z wyrośniętego ciasta formować bułeczki lub odrywać małe kawałki, obtaczać je w pestkach słonecznika i układać na blasze do pieczenia wyłożonej papierem. Przykryć ściereczką i odstawić do wyrastania na ok. 30 minut.

Piekarnik nagrzać do 230 st C.

Wyrośnięte bułeczki wstawić do piekarnika, na dno piekarnika wsypując ok. 1/2 szklanki kostek lodu. (ja wstawiłam na dno piekarnika naczynie z ok. połową szklanki zimnej wody)
Piec ok. 12-15 minut. Jeśli słabo się rumienią (choć to są bułki z cyklu tych raczej bladych), można włączyć termoobieg (temp. 190 st C) i dopiekać ok. 5 minut.

Ostudzić na kuchennej kratce.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Moje wyglądały tak:
Zrobiłam kilka mniejszych dla Juli ;)
A z podwójnej porcji wyszło mi 11.

poniedziałek, 8 października 2012

Przepyszne owsiane ciasteczka.

Odkąd je znalazłam na blogu u Królowej Matki - o TU, upiekłam już wiele razy. I zawsze obłędnie smakują i ZAWSZE znikają w zastraszającym tempie... Jula je bardzo lubi :)

Ciacha robi się przede wszystkim szybko i łatwo. I o ileż są zdrowsze od tych kupowanych!! :)) (Tak sobie tłumaczę opłakując wszelkie dodatkowe centymetry w talii ;) )

Ośmieliłam się zmienić oryginalny przepis i część cukru zastąpiłam miodem. Wrzucam przepis już po zmianie :)

Składniki:

1 i 1/2 szklanki mąki,
szklanka płatków owsianych,
szklanka ziaren słonecznika, uprzednio uprażonych na złoto na suchej patelni,
1/4 szklanki cukru lub mniej, (można zrezygnować z niego całkiem i dodać więcej miodu)
2 łyżki miodu
kostka miękkiego masła,
opakowanie cukru waniliowego
łyżeczka sody
szczypta soli.
-------------------
można dodać pokruszoną gorzką czekoladę. Albo orzechy. Albo żurawinę. Albo co tam jeszcze lubicie ;)
-------------------
Na stolnicy zagniatamy masło z cukrem, miodem, sodą, ostudzonymi ziarnami słonecznika, płatkami owsianymi. Na koniec dodajemy mąkę i sól. Formujemy kulę z ciasta i odrywając z niego kawałki wielkości orzecha włoskiego, rozpłaszczamy w rękach formując ciasteczka. Ciasteczka kładziemy na blachę wyłożoną papierem, trochę rosną, zostawmy im więc trochę przestrzeni ;). Następnie blachę wrzucamy do piekarnika nagrzanego do 175 stopni i pieczemy 15 minut.

Kiedy są złote, rumiane, pachnące... Wyciągamy blachę z piekarnika i pozwalamy ciachom odrobinę ochłonąć i stwardnieć, bo zaraz po upieczeniu są bardzo kruchutkie. A potem - cóż - smacznego ;)


wtorek, 11 września 2012

Pancakes - czyli weekendowe śniadanko.

Szukałam przepisu to tu,  to gdzie indziej...Ale w końcu i tak zrobiłam po swojemu ;)



Z tej porcji wyszło mi ok. 12 sztuk
 

Składniki:
  • 2 szklanki mąki
  • 2 jajka
  • 1 szklanka gęstego, naturalnego jogurtu
  • 1 szklanka mleka
  • 1/4 szklanki cukru pudru
  • 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1,5 łyżeczki sody
  • 1/4 szklanki oleju
  • szczypta soli
Zmiksowałam jajka z cukrem pudrem, dodałam mąkę wymieszaną z proszkiem i sodą, mleko i jogurt, na końcu olej. Ciasto miało konsystencję bardzo gęstej śmietany :) Pierwszego pankejka usmażyłam jeszcze na oleju, żeby na pewno nie przywarł do powierzchni ale resztę już na suchej patelni.

Naleśniki wyszły bardzo miękkie i puchate. Do posmarowania były: ricotta z winogronami, osłodzona do smaku cukrem pudrem i dżem z dyni. 

Pycha!
Smacznego :)

czwartek, 6 września 2012

Podaruj mi trochę słońca...

Jak tylko go zobaczyłam TU, uznałam że zrobię.
Bo bardzo kojarzy mi się z latem. Bo wiem, że zimą będę mruczeć, że szaro, buro i paskudnie.
I że to jest odpowiedź na prośbę:

Na te deszczowe dni 
Na ten mokry czas
Zachowajmy słońca garść
(...)
Podaruj mi trochę słońca...
Podaruj mi trochę słońca...
Ewa Bem




Dżem z dyni

Składniki

  • 2 kg dyni
  • 350-450 g cukru
  • sok z cytryny
  • 1 łyżeczka cukru z wanilią ( ja dodałam cukier waniliowy)

Dynię obieramy, kroimy, wrzucamy do garnka, zasypujemy cukrem, dodajemy sok z cytryny i gotujemy na małym ogniu aż zmięknie - co nastąpi po około 2 h. Następnie rozdrabniamy tłuczkiem do ziemniaków, lub blenderem - ale niezbyt dokładnie. Dodajemy cukier waniliowy, gotujemy jeszcze godzinkę do uzyskania odpowiedniej konsystencji i przekładamy do wyparzonych słoików. Zakręcamy. Ustawiamy słoiki do góry dnem i "włala" - po ostygnięciu gotowe ;)

czwartek, 23 sierpnia 2012

Marynowana papryka

Ta ze sklepu nigdy nie jest TAKA jak ta u mojej babci - chrupiąca i słodko-ostra :) Podobnie jak ruskie pierogi, naleśniki tylko z prażonymi jabłkami, a na Wigilię pączki.- pewnych smaków po prostu się uczymy w dzieciństwie, a potem ich szukamy.  Tęsknię za Babcią- dobrze, że wciąż jest :) I dobrze, że udało się wydębić przepis ;)

Zalewy jest sporo, ja na te cztery słoiki, które widać na zdjęciu i kilogram papryki  zużyłam  połowę jej porcji.



Papryka: - 1-2 kg - myjemy, wyjmujemy gniazda nasienne i kroimy w dość szerokie paski.

Zalewa:
40 dag cukru
0,5 l octu 10%
3 l  wody
liść laurowy i ziele angielskie (po liściu i 2-3 ziarna do każdego słoika)
łyżka soli
--------------------

Zalewę  zagotować i odstawić do ostygnięcia. Paprykę ułożyć w słoikach, zalać zalewą i zapasteryzować od momentu zagotowania 3-4 minuty.

Smacznego!

środa, 22 sierpnia 2012

Pyszności czekoladowo-śliwkowe

Uwielbiam śliwkowe powidła. I knedle ze śliwkami i drożdżówki... A śliwki w czekoladzie to już mój przysmak nad przysmakami :) Po prostu wyższa kategoria :D

Dlatego, kiedy zakupiłam pierwszą partię fioletowych owocków, zaczęłam szukać pomysłu jak by to przerobić. Znalazłam przepis, usmażyłam a potem... no co tu dużo mówić, trochę za dużo słoików naszykowałam :D

 
Ale za to nie miałam problemu z pomysłem na kolejną partią śliwek, które dostałam od Mamuni.
Polecam gorąco!

Oryginalny przepis znalazłam U Pauliny na kotlet.tv --->  TUTAJ wraz z filmem i historią obrazkową - świetny serwis swoją drogą ;) !

I  ponieważ nic w nim nie zmieniłam  - zacytuję wam dokładnie, uzupełniając o mój opis przygotowania  :)
  • 1,5 kg śliwek
  • 400 g cukru
  • 6 kostek czekolady deserowej (lub mlecznej; łasuchy mogą i 8 kostek)
  • 5 łyżek kakao
  • 1 cukier waniliowy
CZAS PRZYGOTOWANIA: 5 godzin

Śliwki umyłam, wypestkowałam i pokroiłam na mniejsze części. Tak jak podaje przepis - całość  wrzuciłam do gara i gotowałam jednego dnia 2 godziny, drugiego trzy, często mieszając. Ale można to zrobić jednego dnia - jak ktoś ma cierpliwość i więcej samozaparcia ;)) Na godzinę przed końcem dodałam resztę składników, dokładnie przemieszałam i podgotowałam, następnie gorące przełożyłam do wyparzonych słoików, odwróciłam do góry dnem, przykryłam grubym ręcznikiem i pozwoliłam przez noc ostygnąć. Najlepsze są podobno po ok. dobie po zasłoikowaniu, ale mi i mojej rodzince smakowały też takie "prosto z gara" :D 


Smacznego!!

piątek, 17 sierpnia 2012

Pęczak z pulpetami

Mniam mniam ;) Pysznie i kolorowo


Składniki:

I
szklanka pęczaku
3 szkl. wody
pół łyżki soli
---------------
pęczak gotujemy aż wchłonie wodę i zrobi się miękki.

II
25 dkg mielonego mięsa mieszanego
jajko
bułka tarta
ząbek czosnku, sól, pieprz
olej
---------------
mięso mieszamy z  jajkiem. przyprawami, przeciśniętym przez praskę czosnkiem i bułką tak, by uzyskało odpowiednią konsystencję. Formujemy kulki wielkości włoskich orzechów i obsmażamy.

 III
dwie małe cukinie, lub jedna średnia (0,5 kg)
średnia cebula
pół pora (jasna część)
papryka
świeży tymianek (mała garść)
sól, pieprz

cebulę kroimy w kostkę, podsmażamy, dodajemy pora, cukinię, paprykę, przyprawy i tymianek - dusimy jakieś 10 minut do miękkości, wrzucamy pulpety, chwilę jeszcze gotujemy razem i podajemy. Najlepiej z ogórkami chili ;)




piątek, 3 sierpnia 2012

Cukinia po bretońsku ;)

Są dni,kiedy wracając  z pracy po prostu padam na twarz. I nic mi się nie chce. Totalnie. Jest po 17, należałoby zrobić jeszcze "całemnóstworóżnychrzeczy" a w tle majaczy żołądek przyssany do kręgosłupa. I w dodatku nie tylko mój ale i Mężona.  Żaden ze mnie Olivier ani inna Okrasa, ale na takie dni mam żelazny lodówkowy zapas - cukinia, kiełbaska i pomidory w puszce :))

Cukinia po bretońsku.



Przygotowanie:

duża cebula  - obieramy, kroimy w kostkę, podsmażamy, przekładamy do większego garnka,
dwie średnie cukinie obieramy i kroimy, solimy i podsmażamy, przekładamy do cebuli,
3 średnie marchewki kroimy w talarki, podsmażamy i do gara,
2 laski kiełbasy ulubionej (jakieś 30 dag) kroimy w półtalarki, podsmażamy i... patrz wyżej ;) ,dolewamy trochę przegotowanej wody, na koniec do wszystkiego dorzucamy puszkę krojonych pomidorów razem z zalewą, doprawiamy do smaku solą, pieprzem, ostrą papryką i oregano, wrzucamy liść laurowy i po 15- 20 minutach obiad gotowy.

Smacznego! :)

wtorek, 17 lipca 2012

Letnia sałatka z fetą i salami


Tak właściwie to początek tej sałatki wziął się z potrzeby wygenerowania "czegoś", co można zjeść w upał. Kiedy właściwie nie chce się jeść. Ale jednak imprezka jest i gościom należałoby "coś" podać. No i wyszło - lekkie ale sycące, chrupiące i wilgotne. Mniam. Ja na pewno powtórzę, więc zapisuję "mięci ku pa" ;)

Składniki:
- gotowa mieszanka różnych sałat (u mnie Farmerska z Lidla - z buraczkiem)
- pół opakowania serka Feta
- ok. 50 g salami
- garść czarnych oliwek
- garść zielonych oliwek
- dwa małe pomidory
- średni ogórek sałatkowy
- garść kiełków brokuła
- oliwa z oliwek, sól, pieprz do smaku
============================
Sałatę i kiełki myjemy i wrzucamy do miski. Salami kroimy w paseczki, oliwki w plasterki, ser, pomidory i ogórka w sporą kostkę. Wszystko mieszamy, polewamy oliwą, przyprawiamy (uwaga na sól ze względu na fetę i salami ;) i odstawiamy na jakieś 30 minut do lodówki.

A potem zajadamy - Smacznego!

wtorek, 19 czerwca 2012

Gofry - najlepsze na świecie :)

Na specjalne życzenie mojego Męża...

Mam stosy przepisów na gofry. Ale żaden z nich nie jest TAKI WYJĄTKOWY :) Taki jak ten od Moniki z bloga Na Grabinie. Gofry wyszły puszyste, mięciutkie, rozpływają się w ustach. Gofrownie z Grodzkiej w Krakowie mogą się schować, a najlepiej spuścić żaluzje i zamknąć ze wstydu :))


cytuję za Moniką, podkreślone moje komentarze :)
-----------------------------------------
GOFRY

320 g mąki pszennej przesianej
100 g stopionego masła + 3 łyżki do smarowania gofrownicy
szczypta soli i proszku do pieczenia
(nie miałam proszku - dałam pół łyżeczki sody)
30 g drobnego cukru

4 jajka, oddzielnie żółtka, oddzielnie białka
500 ml mleka

Mąkę, sól, proszek i cukier łączę w jednej misce.
Oddzielnie ubijam pianę z białek, ale nie na bardzo sztywno.


Połowę mleka łączę z masłem i żółtkami. (dobrze by było, żeby jajka i mleko były w temperaturze pokojowej a nie wyciągnięte prosto z lodówki jak u mnie ;) - wiem, oczywista oczywistość - ale widocznie nie dla wszystkich ;))
Mieszając dodaję do mąki, masę mleczno-jajeczną, ubijam i powoli dodaję pozostałe mleko.
Na końcu dodaję białka, lekko je mieszając trzepaczką.

W czasie kiedy jedna partia gofrów się wypieka, miskę/dzbanek z ciastem zakrywam folią - by nie powstał kożuch.
-------------------------------------------------------------------------------------





Pieczemy i podajemy.


U mnie jeszcze do tego własna konfiturka z truskawek ;) Mniam - smacznego!

środa, 13 czerwca 2012

Sernik na zimno z truskawkami

mniam. Szukałam czegoś klasycznego ale nie do końca "oczywistego" na przyjazd Rodziców. Miało być z truskawkami, na szybko i na zimno. I nie z torebki, choć z żelatyną miałam już niezłe przejścia ;) Znalazłam u  Myniolinki wśród całego mnóstwa pyszności.

Sernik wyszedł świetny. Zniknął w takim tempie, że do zdjęcia pozował tylko jeden skromny kawałeczek... który też oczywiście zaraz zniknął ;)



Przepis podaję w całości za Myniolinką :) na kolorowo moje komentarze ;)


Składniki:

  • 0,5 kg serka śmietankowego (z wiaderka)
  • 200 ml śmietanki kremówki 30%
  • 3/4 szklanki cukru pudru (lub więcej - zależy od słodkości truskawek)
  • 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
  • 3 łyżki żelatyny + 1/3 szklanki gorącej wody
  • 1 szklanka musu truskawkowego
  • 1 szklanka pokrojonych w kostkę truskawek 
  • 1 opakowanie biszkoptów (ok 150g)
  • galaretka truskawkowa

Żelatynę rozpuścić w gorącej wodzie i pozostawić do ostygnięcia.
Serek wymieszać z cukrem pudrem, ubitą na sztywno śmietanką, ekstraktem waniliowym oraz 2/3 rozpuszczonej żelatyny.
Powstałą masę podzielić na dwie części. Jedną pozostawić białą. Do drugiej dodać mus truskawkowy, pokrojone w kostkę truskawki (ja krojone truskawki i poziomki dałam tylko na wierzch) oraz pozostałą żelatynę.
Tortownicę o średnicy 26cm wyłożyć folią spożywczą (łatwiej będzie wyjąć sernik z formy). Na dnie poukładać biszkopty, wylać na nie masę truskawkową a na to masę białą (.
Jeżeli lubimy duuużo truskawek możemy dodać dodatkową porcję na wierzchu.
Całość polewamy galaretką ( przygotowaną zgodnie z przepisem na opakowaniu).

(Odstawić do lodówki na minimum 4 godziny - ale najlepszy jest dzień później - jak dotrwa ;))
 
mniam mniam smacznego :)

środa, 6 czerwca 2012

Lekka sałatka z tortellini

Na ostatnią sobotnią imprezkę postanowiłam przygotować coś eksperymentalnego ;) I trafiłam w 10, więc polecam gorąco. Sałatka jest lekka i pyszna.




Składniki:
  • opakowanie tortellini z serem (u mnie Lidl)
  • 1/3 serka feta (Favita)
  • ogórek świeży "krótki"
  • garść pomidorków koktajlowych 
  • garść rzodkiewek
  • cebula dymka ze szczypiorkiem
  • 15 dag szynki konserwowej
  • pół sałaty lodowej
  • 200 ml jogurtu greckiego
  • sól, pieprz do smaku
===================================
 Gotujemy makaron według przepisu na opakowaniu, studzimy. Ser feta kroimy w kosteczkę, podobnie szynkę.Warzywa myjemy i kroimy (nie za drobno) i wszystko łączymy z przestudzonym makaronem, dodajemy jogurt i przyprawy. Sałatkę odstawiamy na godzinę/dwie do lodówki i podajemy.

Nic skomplikowanego a jaki efekt... No palce lizać!

Smacznego :)

środa, 30 maja 2012

Owsiane śniadanko

Wpadłam na ten przepis na blogu "Moje Twory Przetwory"  (dziękuję!!) i... dałam się wciągnąć.  Wariacje dotyczące tego słoiczka co rano pojawiają się na moim biurku ;)
 
Nie mam czasu szykować sobie ekstra sałatek do pracy. Stając przed wyborem zdrowe jedzenie, a parę chwil więcej spędzonych w łóżku - wybieram zwykle to drugie.

Ale na to śniadanko znajduję rano całe 5 minut :)



Wystarczy mieć:
-  zakręcany słoiczek, 
- owoce które lubimy, 
- mały jogurt naturalny, 
- garść owsianych płatków
- łyżkę miodu

Układamy sobie warstwami owocki (w moim słoiku główną rolę zagrały dziś truskawki ;)), płatki, jogurt, miód, owoce, płatki, jogurt, szczelnie zamykamy....
A w pracy przekładamy do miseczki, lub tylko mieszamy, okupujemy się w ustronnym miejscu żeby nie widzieć zaślinionych współpracowników zapchanych kanapkami i...  zajadamy z błogą miną. Kop energetyczny gwarantowany :)


Smacznego!

wtorek, 29 maja 2012

Kombinowany torcik dla przedszkolaków :)

W córcinym przedszkolu jest zwyczaj przynoszenia słodkości urodzinowych. Zazwyczaj są to torty, lub ciasta.  Po rozmowie z właścicielką przedszkola, która opowiedziała mi mrożącą krew w żyłach historyjkę ;) o tym, jak to rodzice jednego z dzieci przynieśli piękny, wypasiony, lukrowany tort, a dzieci nie chciały go jeść, bo im nie smakował i 3/4 wyrzuciły do kosza... uznałam, że to wcale nie jest takie proste...   Dłuuugo się głowiłam co przygotować, żeby dogodzić małym podniebieniom i uznałam ze najlepsze będą muffinki.
Znalazłam nawet świetny przepis w blogu "na Grabinie" od którego ślinka cieknie...

Zrobiłam ciasto z podwójnej porcji, (z małymi zmianami), rozgrzałam piekarnik... i okazało się, że mam za mało papilotek :)) A tu wieczór, Zielone Świątki, sklepy pozamykane... Doszłam do wniosku, że jedna duża muffinka też będzie ok ;) i upiekłam wszystko w tortownicy :)

Wczoraj po południu, w dniu urodzin, odebrałam pustą tortownicę i  zapewnienia, że dzieciom bardzo smakowało, niektóre wzięły nawet dokładkę :) Dla mnie to najlepsza rekomendacja, upiekę to ciasto jeszcze nie raz :) Dzięki Moniko!

Torcik Jabłkowo-Cynamonowy z Polewą czekoladową
Oryginalny przepis na muffinki tu, a poniżej już ten z moimi zmianami:

3 jabłka, pokrojone w drobną kosteczkę
500 g mąki pszennej, przesianej
4 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
2 czubate łyżeczki cynamonu
220 g cukru
220 g miodu
140 ml jogurtu
250 ml oleju roślinnego
3 jajka

Piekarnik rozgrzewam do 200 st.

W jednej misce zmieszałam mąkę, proszek i cynamon.
W drugiej – jajka, cukier, miód, jogurt, i olej.

Następnie powoli przelałam mokre składniki do miski z suchymi – chwilkę miksując na wolnych obrotach, powoli dodałam jabłka, znowu chwilkę mieszając i przełożyłam ciasto do okrągłej formy wyłożonej papierem.
Piekłam ok. 5 minut – w 200 stopniach, potem skręciłam na 180 :)  i  piekło się jeszcze 45 minut do suchego patyczka. (pewnie można od razu dać te 180, ale  na wszelki wypadek piszę jak robiłam ;)

- takie śliczne mi wyszło:  :)


POLEWA CZEKOLADOWA

moja Mama taką robi, ale widziałam ją na wielu blogach - szybka, gęsta i pyszna ;)
pół kostki masła/margaryny
pół szklanki cukru
2 łyżki gorącej wody
2 czubate łyżki kakao

Masło rozpuszczamy w garnku, dosypujemy cukier, mieszamy aż się całość rozpuści, potem dodajemy kakao, wodę, mieszając doprowadzamy do wrzenia  i gorącą polewą smarujemy przestudzone ciasto (ona szybko zastyga, ale nie robi się twarda).

Finalnie, już zapakowany do przedszkola,  torcik prezentował się następująco :)


SMACZNEGO!

poniedziałek, 21 maja 2012

Pyszna pizza

Wiem, troszkę się obijam, ale zdjęcia nie wychodzą takie jak bym chciała, albo czas nie chce się rozciągnąć o tych parę godzin...

Ale ten przepis muszę dodać.
Postanowiłam ruszyć moje zeszyty z przepisami, nie tylko po to żeby je przekartkować, a córuchna zażyczyła sobie pizzę.
Przekartkowałam więc najpierw i... znalazłam coś wspaniałego ;)
Chleby skutecznie odczarowały mój strach przed drożdżowym ciastem, więc tą perełkę machnęłam z przyjemnością - i to jak szybko! Całość - z pieczeniem i wyrastaniem zajęła mi godzinkę :)  Składników nie zmieniałam, więc przytoczę je wam dokładnie, ale wykonanie opiszę po swojemu.  Do dzieła więc!

PIZZA
(składniki ciasta według Pani Izy Frycz, przepis znaleziony na stronach starego Poradnika domowego i przeniesiony do Moich Zeszytów ;) wykonanie - po mojemu)


Ciasto:

30 dkg mąki (2 niepełne szklanki)
2 dag świeżych drożdży
3/4 szklanki ciepłej,  niegazowanej wody mineralnej
2 łyżki oliwy
łyżeczka cukru
pół łyżeczki soli (ja wolę kiedy ciasto ma smak, więc dałam całą)

Do ciepłej wody wsypujemy cukier, kruszymy drożdże i mieszamy drewnianą łyżką aż się całkiem rozpuszczą. Do dużej miski przesiewamy mąkę, zalewamy wodą z drożdżami, dodajemy oliwę i sól. Mieszamy łyżką, kiedy mąka wchłonie płyny zagniatamy ciasto ręką. Ciasta drożdżowe potrzebują dość obcesowego traktowania, więc gnieciemy ile wlezie, aż nam skubane zmięknie i przestanie przyklejać się do ręki (jakieś 8-10 minut, dacie radę!)  Jak już ciasto przestanie być "zaczepne" - swobodnie odklejacie rękę, można mu odpuścić. Formujemy kulę, przykrywamy ściereczką i odstawiamy w miejsce bez przeciągów. Wyczytałam na którymś z kulinarnych blogów, że świetny do tego celu jest zimny piekarnik, w którym tylko... włączamy światło. Potwierdzam!! Ciasto rośnie jak szalone. Moje podwoiło swoją objętość w jakieś pół godzinki. Ledwo zdążyłam zrobić sos i "nadzienie" :)

Nadzienie:

-1 pierś kurczacza usmażona w "Delikacie" Knorra, lub w czym tam lubicie - u mnie z dnia poprzedniego, pokrojona w kostkę
- puszka krojonych pomidorów (u mnie Lidl)
- garść zielonych oliwek
- tarty ser żółty w ilościach dowolnych
- po kilka gałązek - pietruszki i bazylii,
- cebulka dymka ze szczypiorem
- sól, pieprz, oregano

Odcedzamy pomidorki z puszki - tak mniej więcej, niedokładnie. Wrzucamy do garnka i podgotowujemy, dodajemy poszatkowaną zieleninę i oregano (dzieci ich nie widzą ;)), przyprawiamy solą i pieprzem a na koniec wsypujemy pokrojonego kurczaka. Mięsko dzięki temu nie jest wysuszone. Sos odstawiamy.

Usuwamy ciasto z piekarnika i nastawiamy go na 220 stopni.

Ciasto wyciągamy z miski, ugniatamy,  rozwałkowujemy na posypanej mąką stolnicy jak lubimy (mi wyszedł cienki spód i grube chrupiąco-puchate brzegi). Na ciasto wykładamy sos, obsypujemy całość oliwkami i serem i wrzucamy do nagrzanego piekarnika na około 20 minut. (ciasto ma być wyraźnie rumiane, a ser stopiony)

Ciasto w piekarniku znowu urośnie, a potem zaczyna pachnieć....

Młoda zjadła 2 kawałki, mimo tego, że wcześniej wtryniła miskę zupy. To naprawdę świetna rekomendacja! 

Smacznego :)


poniedziałek, 30 kwietnia 2012

Kawowa Babeczka

Wiem, że to już dawno po świętach, ale dopiero teraz mam czas żeby dodać ten przepis :) znalazłam  go na blogu Kuchenne fascynacje

Babka doskonale się udała, więc gorąco polecam :) w przepisie nic nie zmieniałam, więc cytuję go w całości:

Składniki : 
  • 3 szklanki mąki
  • 1 szklanka cukru
  • 1 kostka masła lub margaryny o temp. pokojowej
  • 4 jaja
  • 1/2 szklanki mleka
  • torebka cukru waniliowego ( 8 g )
  • 1 torebka proszku do pieczenia ( 13 g )
  • 3 łyżki kawy rozpuszczalnej
  • aromat waniliowy
Mąkę i proszek łączymy razem. Kawę rozpuszczamy w 3 łyżkach wrzątku. Odstawiamy. Margarynę ucieramy na puszystą masę. Stopniowo dosypujemy cukry cały czas miksując. Następnie dodajemy po jednym jajku, aromat waniliowy. Cały czas miksując dodajemy porcjami mąkę i mleko. Mieszamy aż uzyskamy jednolitą masę.
Do formy wysmarowanej tłuszczem i posypanej bułka tartą ( forma na babkę o pojemności ok. 2 litrów ) przekładamy 2/3 ciasta. Do reszty masy dodajemy rozpuszczoną kawę. Dokładnie mieszamy. Masę kawową wylewamy na wierzch.
Obie warstwy ( już będące w formie ) lekko przemieszać wykonując spiralne ruchy widelcem.Spokojnie można przemieszać kilka razy docierając widelcem do samego dnia.
Pieczemy w temp. 175°C przez 60-70 minut. do tzw. suchego patyczka. (mojemu elektrycznemu piekarnikowi "wystarczyło" 50 min)

A po upieczeniu przeze mnie babeczka prezentowała się tak:

Dekorowałam ją dopiero po długiej podróży do rodziców (przewoziłam w foremce, nic się jej nie stało) więc na zdjęciu jest saute ;) zniknęła szybciutko.

Pasta z kiełkami

Kiedy zabraknie szczypiorku i rzodkiewki...

20 dag białego sera
1/2 naturalnego jogurtu
1/2 opakowania kiełków brokułów
1/2 dużej czerwonej papryki
sól, pieprz  do smaku

Kiełki i paprykę myjemy, paprykę kroimy w drobną kosteczkę, wszystko mieszamy z serem i jogurtem, doprawiamy i wcinamy :)

piątek, 13 kwietnia 2012

Sałatka makaronowa z paluszkami krabowymi

Moja Siostra (bratowa) uraczyła mnie nią już jakiś czas temu. Od tej pory  sałatka jest częstym gościem na naszym stole. W święta też była ;) Robi się ją szybko i zjada w tempie ekspresowym. Bo jest taka cudnie... lekka :)

Składniki:
makaron ryżowy
paczka  mrożonych paluszków krabowych
ogórek sałatkowy
2-3 ogórki konserwowe
mała puszka kukurydzy
pęczek koperku
sól, pieprz
jogurt naturalny
majonez

Przygotowanie:
Makaron kruszymy na mniejsze kawałki, zalewamy wrzątkiem, po 20 minutach (chyba, że na opakowaniu będziecie mieć inaczej ;) odcedzamy i odstawiamy żeby przestygł. Kroimy ogórki w kostkę, paluszki krabowe w "zapałkę",odcedzamy kukurydzę, kroimy drobno koperek, wszystko dodajemy do zimnego makaronu, mieszamy, doprawiamy, dodajemy majonez wymieszany pół na pół z jogurtem (tak po 3 łyżki)... i - już :)

Smacznego :)

środa, 4 kwietnia 2012

Sałatka kurczakowo-ananasowa

Kiedy zostanie mi kawałek pieczonej piersi z kurczaka... Lubię ją spożytkować w sałatce :) Ta jest równie pyszna jak prosta i szybka w wykonaniu :) Wiem, ze przepisów na podobną sałatkę jest w internecie mnóstwo, ale nie pamiętam skąd mam mój :)

Składniki
Pół upieczonej piersi z kurczaka
mała puszka ananasa
mała puszka kukurydzy
słoiczek marynowanego selera
pół dużej czerwonej cebuli
garstka rodzynek
majonez
sól, pieprz

Wykonanie:

Cebulkę kroimy w drobną kosteczkę, pierś w  troszkę większą kostkę, selera odcedzamy i kroimy na mniejsze części (chyba że ktoś lubi spaghetti z selera ;) ananasa i kukurydzę odcedzamy. Wszystko mieszamy razem w misce, dokładamy majonez, posypujemy do smaku solą i pieprzem i... gotowe :)

SMACZNEGO :)


Warszawianki

Przepis pochodzi z zeszytu mojej Mamy :)) A produkt finalny króluje na świątecznym stole bez względu na to, czy to Boże Narodzenie, czy Wielkanoc.

Jeśli już upieczecie (najlepiej kilka dni przed świętami żeby ciasteczka mogły zmięknąć od kremu - choć kruchutkie zaraz po upieczeniu też są pyszne ;) - musicie je dobrze zakamuflować w lodówce żeby dotrwały do świąt ;)),  

Ok jedziemy z koksem, jak mi dzisiaj powiedziała moja córa zabierając się za wykrawanie ciastek  ;)

(proporcje na około 70 małych ciasteczek)

Ciasto:
4 szklanki mąki (250 ml)
3-4 żółtka (w zależności od wielkości)
1 szklanka cukru pudru (i trochę do posypania ciastek po upieczeniu)
1 kostka margaryny o temp. pokojowej (ja piekę na Kaśce ;)
1 cukier waniliowy (mały 16-17 g)
1 i 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
2-3 łyżki kwaśnej śmietany 18% lub kwaśnego mleka

u mnie wygląda to tak:

Krem:
Krem Karpatka z Delecty - ten do gotowania.
Kostka masła lub margaryny (u mnie druga Kaśka)

Wykonanie:
Mąkę przesiewamy na stolnicę z proszkiem do pieczenia, mieszamy z cukrem waniliowym i 3/4 szklanki cukru pudru. Do szklanki z resztą cukru pudru dodajemy żółtka i śmietanę, mieszamy łyżką. Do mąki wrzucamy margarynę i siekamy nożem na mniejsze kawałki, wlewamy mix śmietanowo jajeczny i siekamy dalej aż składniki się połączą. Kiedy ciasto składa się już wyłącznie z grudek:



zagniatamy je szybko, formujemy wałek



 i wrzucamy na pół godziny do lodówki.

Następnie nagrzewamy piekarnik do 185 stopni, (górna i dolna grzałka) blaszkę z piekarnika smarujemy tłuszczem i wysypujemy mąką, albo po prostu wykładamy papierem. Ciasto wyjmujemy z lodówki, kroimy na mniejsze kawałki, wałkujemy na około 3 mm i wykrawamy ciasteczka.Ja to robię małą foremką, ale jak ktoś ma mało czasu można szklanką ;)
Ciastka wrzucamy na blachę (niewiele rosną, raczej do góry niż wszerz ;) i pieczemy - 7-10 minut, jak zaczynają się rumienić od spodu wyjmujemy. Wierzch ma pozostać "bladzieńki" :))
Po wyjęciu z piekarnika każdą partię ciastek przekładamy na talerz i przesypujemy cukrem pudrem. 

Produkt półfinałowy wygląda tak: :)



Następnie przygotowujemy krem, zgodnie z opisem na opakowaniu i faszerujemy nasze ciasteczka robiąc z nich markizy.

Produkt finalny ;)


To, co nie zostanie zjedzone w trakcie produkcji (na ostatnich jej etapach naprawdę trudno o brak ofiar ;) wrzucamy do kartonowego pudełka i zamykamy w lodówce. Ja swoje ciasteczka posmaruję jutro - oby było co zawieźć na święta ;))

Smacznego!!!!